wtorek, 30 sierpnia 2016

Rozdział IV: Tajemnica



W Twoich oczach tajemnica, a w uśmiechu obietnica...
Pytanie, co przyciąga bardziej, a czego bardziej się boję...





***



Obrazy przelatywały w jej głwoie jedne za drugiem ukazując strzępy wspomień. Tu siedziała na kolanach starego człowieka z długą białą brodą, a tam zaś patrzyła na kobietę tak podobną do niej, lecz z brązowymi kręconymi włosami. " Czy to moja mama?" - pytała samą siebie w myślach. Nagle wszystko wybuchło kolorami aż otworzyła oczy z wrażenia, lecz szybko je zamknęła gdyż oślepiło ją światło.
- Nic jej nie będzie. Tylko zemdlała, ale widać już się obudziła dzięki eliksirowi jaki jej podałam - odezwała się kobieta, którą już widziała w Skrzydłu Szpitalnym.
- Jak długo byłam nieprzytomna? - zapytała Kate podnosząc się do siadu i trzymając się ręką za głowę.
- 10 minut - powiedziała McGonagall. Wróciła myślami od wpsomień i czarnej kartki.
- No to juz przynajmniej wiem co oznacza te tajemnicze D - zaśmiała się krótko i wstała pomimo czarnych plam przed oczami. Popatrzyła na McGonagall - Znała Pani mojego dziadka?
- Tak. Był kiedyś dyrektorem tej szkoły, ale... - rozejrzała się po gabinecie jakby nie chciała kończyć tego zdania.
- Ale? - powtórzyła za nią Kate.
- Nie żyje - spuściła głowę McGongall tak jakby została przez kogoś skarcona.
- Uhm. Kiedy umarł? - wciąż wpatrywała się w McGonagall.
- Rok temu - mówiła smutnym głosem.
- A babcia? Moja mama? Mój ojciec? - wpatrywała się intensywnie w kobietę.
- Wszyscy nie ży - kobieta wyprostowała się i popatrzyła na Kate współczującym wzrokiem. Dziewczyna poszukała wzrokiem kartek i po chwili je znalazła na biurku. Podeszła i wzięła biała kartkę zaczynając ją czytać. 



         
Biała:




Droga Kate,
Gdy to czytasz zapewne ja już nieżyje, ale w Hogwarcie zaopiekują się tobą.
Twój ojciec był/jest bardzo złym czarodziejem. Gdy moja córka, a twoja matka Meg, próbowała uciec od niego, od zła które wyrządzał rozkazał Was zabić. Nie posiadał skrupułów. Kochał twoją matkę, lecz zło rozeszło się po nim niczym plaga. Niestety nie zdołałem ocalić Meg przed Nim, ale ocaliłem Ciebie, moją kochaną wnuczkę. Zablokowałem twoją pamięć abyś nie dowiedziała się kim jesteś i skąd pochodzisz, ale jeśli to czytasz to znaczy, że jakimś cudem przełamałaś zaklęcie. Wszyscy wspomnienia odzyskasz z czasem. Musiałem zostawić Cię gdzieś, gdzie On by Cię nie znalazł dlatego oddałem Cię twojej ciotce. Ona nienawidziła Nas, czarodzieji gdyż jakimś cudem urodziła się bez mocy. Wybacz mi proszę tę samolubną decyzję, ale nie chciałem aby On cię zabił. Od zawsze Ty i Meg byłyście moim słońcem. Kocham Cię, tak jak kochała Cię Meg. Chciałem zapewnić Ci dom jednak nie mogłem, bo sam byłem na celowniku. Pamiętam jak biegałaś po moim gabinecie bawiąc się z Fawkes'em. Byłaś takim słodkim dzieckiem, a teraz jesteś pewnie piękną kobietą. W kopercie znajdziesz jeszcze klucze i numer konta do Gringotts Wizarding Bank. Klucze są do domu, który zostawiła Ci Meg. Wszystkie potrzebne rzeczy do uczęszczania do Hogwartu właśnie tam masz. Resztę listów również tam znajdziesz, lecz nie będzie to takie proste.


Kocham Cię,

Albus Percival Wulfric Brian Dumbledore.






 
Autorka:


Wybaczcie, że nie pisałam tak długo ale nie miałam pomysłów jak to kontynuować oraz miałam własne problemy. Przepraszam i postanowię się poprawić. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz